Wieczorem skończyłam się opiekować małym kotkiem. Uroczy dzieciak. Jak zwykle, po pracy wróciłam do mojej jaskini. Gdy już się w niej znalazłam, usiadłam na ziemi i zaczęłam się zastanawiać, co mogę porobić. Strasznie mi się nudziło. Siedziałam tak jeszcze chwilę, aż zaczął mi doskwierać głód. Postanowiłam wyjść na zewnątrz i upolować coś. Poszłam do miejsca, w którym jest zwykle dużo, małych zwierząt. Tam jednak zobaczyłam pręgowanego kota, który najwidoczniej się już na coś czaił. Postanowiłam pójść gdzieś indziej, nie chciałam mu przeszkadzać. Kiedy już miałam odejść, on złapał zwierzę, którym była wiewiórka i odwrócił się, by najwidoczniej móc przenieść ją na inne miejsce, lecz mnie zauważył.
- Hej – przywitałam się z nim, uśmiechając się do niego. – Nie chciałam ci przeszkadzać, myślałam, że tylko ja tutaj poluję. Nie przerywaj sobie, pójdę polować gdzieś indziej.
- Nie musisz iść – odpowiedział mi – Odkryłaś to miejsce pierwsza, więc masz pierwszeństwo. Ja mogę pójść gdzieś indziej.
- Wygląda na to, że oboje próbujemy być mili – zachichotałam. – Może najlepiej będzie, jeśli ja i ty tutaj zostaniemy. Ta polana jest na tyle duża, że starczy dla nas obojga.
- Nie chciałbym ci przeszkadzać w polowaniu.
- Ja też, ale nawet gdybym nie złapała zwierzęcia, bo ty byś na przykład czymś zaszeleścił, to bym się nie obraziła. Nie jestem aż tak głodna.
- Dobrze – zgodził się po chwili namysłu. – Postaram się nie hałasować.
- Ja też.
Nie wiem, jak długo się czailiśmy na zwierzęta, lecz wiem, że już się ściemniło. Ja upolowałam parę myszy, a on wiewiórki. Po naszej "uczcie" podeszłam do niego i zapytałam:
- A tak właściwie, to jak masz na imię?
- Clarion, a ty? - odpowiedział.
- Abigail. Miło cię poznać - uśmiechnęłam się.
- Mi ciebie też - odwzajemnił uśmiech.
Clarion? c:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz